Rozebrali pomnik milicjantów w Pomiechówku

W dniu dzisiejszym, wczesnym rankiem ze stacji PKP w Pomiechówku ostatecznie został usunięty pomnik milicjantów. Od wielu lat zbiegało o to wielu mieszkańców naszego powiatu. Między innymi Stowarzyszenie im. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”, które jako cel statutowy wyznaczyło sobie usunięcie komunistycznego postumentu.

Trzy kamienie upamiętniały funkcjonariuszy MO: Wacława Dąbrowskiego, Henryka Antosika oraz Zygmunta Antosika, którzy zginęli 28 sierpnia 1950 roku w walce z żołnierzami podziemia antykomunistycznego, pod dowództwem starszego sierżanta Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”. Jako pierwszy na ten temat zaczął pisać dr Piotr Oleńczak w lokalnej prasie, a Maciej Kostrzewski i Sławomir Kaliński nagrali film: Żołnierze Wyklęci / St.sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój” / Akcja w Pomiechówku – 1950r.

Kilka lat temu w Pomiechówku rozgorzała dyskusja, czy ćwierć wieku po upadku PRL nie powinno się pomnika milicjantów usunąć. W to miejsce postawić tablicę upamiętniającą faktyczny przebieg wydarzenia. Wtedy też władze samorządowe podjęły decyzję, o usunięciu „kamieni milicjantów” przy okazji budowy nowego budynku PKP. Na ścianie postanowiono umieścić tablicę informacyjną, z krótkim przebiegiem faktycznych wydarzeń. W związku z opieszałością PKP i przesuwaniem terminu rozpoczęcia budowy, postanowiono, że 1 marca 2018 roku zostanie odsłonięta tablica informacyjna. A pomnik milicjantów usunie się w późniejszym terminie. Nad tablicą czuwała „Pompa Pomiechówek”, z dyrektor Agnieszką Brzezińską – Brańską na czele.

Warto zaznaczyć, że w związku z ustawą dekomunizacyjną, bez względu na decyzję władz samorządowych, pokomunistyczna pamiątka i tak by musiała zniknąć. Ostatecznie kamienie zostały usunięte z PKP w Pomiechówku 24.04.2018 wczesnym rankiem.

Przebieg akcji

Jak można ustalić z zeznań świadków, Partyzanci NZW rozbroili posterunek Służby Ochrony Kolei, został wtedy zabity milicjant Henryk Antosiak. Następnie zatrzymali pociąg, w którym została przeprowadzona kontrola pasażerów. Rozbrojono dwóch oficerów LWP. Prawdopodobnie celem akcji był wysoko postawiony członek UB lub komunistycznych władz. Jak się jednak okazało nie było tej osoby wśród pasażerów.  „Rój” wygłosił antykomunistyczne przemówienie do zgromadzonych ludzi, mówiąc o rychłym wyzwoleniu i upadku komunizmu. Kiedy pociąg odjechał, na miejsce zdarzenia przyjechało dwóch milicjantów z Modlina, Zygmunt Antosiak i Wacław Dąbrowski, którzy również zostali zabici, aby żołnierze NZW mieli czas bezpiecznie się wycofać.  Była to jedna z wielu brawurowych akcji przeprowadzonych pod dowództwem Mieczysława Dziemieszkiewicza, który pod koniec swojej działalności przeniósł się również na teren powiatu Nowodworskiego. Świadek zdarzeń Władysław Majewski, który za sam fakt, że widział całe zajście został skazany na niespełna cztery lata więzienia. Oto jak wspomina akcję NZW w Pomiechówku:

W dniu akcji jechaliśmy z bratem rowerami i wjechaliśmy na dworzec PKP. Przejechaliśmy perony dróżnik przejazdowy Zawadzki Edward  powiedział – uciekajcie stąd – i my pojechaliśmy rowerami w stronę Czarnowa.  Ujechaliśmy około kilometra, jadąc z powrotem widzimy, że idzie czerech w mundurach wojska polskiego, na czapkach orzełek, jeden z nich pyta – stój, kto idzie- i ja mówię kolejarz, odpowiedział mi tak brzydko – wypier*** na służbę – i poszli w stronę Czarnowa, a my z bratem przyjechaliśmy do domu. Po dwóch dniach przyszło UB, najpierw mnie wzięli a na drugi dzień brata. No i wtedy robili z nami co chcieli. Parę dni potrzymali, brata nie widziałem, odesłali do więzienia na 11 listopada i tam do wyroku żeśmy siedzieli. A po wyroku do obozu pracy na ulicy Anielewicza w Warszawie. A brata wywieźli po sprawie do kopalni. Wracając do akcji. Widziałem czerech żołnierzy i stojący pociąg. Jak ten ruszył my zawróciliśmy z powrotem. Zabitych widziałem dwóch jak leżeli na polanie obok stacji. I to tyle, niewinnie został człowiek skazany na 3,5 roku więzienia.

Na karę więzienia został skazany również brat Pana Władysława oraz wspomniany dróżnik Edward Zawadzki. Łącznie po akcji „Roja” w Pomiechówku zostało skazanych niespełna dziesięć osób z Pomiechówka, Torunia Dworskiego i innych okolicznych miejscowości. A oto jak sprawa opisana jest w „Raporcie Specjalnym” UB:

W wyniku dochodzenie, tj. przesłuchania świadków i przeprowadzonych wywiadów ustalono, że w dniu 28.08. 50r  o godz 18:00 od strony Pułtuska przez teren gromady Brody- Parcele, przybyła banda 5-ciu uzbrojona w dwa automaty, pistolety i granaty, ubrani byli po wojskowemu … Grupa rozstawiła się na peronie, zatrzymując przechodnich i gromadząc w poczekalni, gdzie wypytywali się czy ktoś jest z jakiejś organizacji i jeśli tak to jakiej. Jeden z bandytów wszedł do kolejarza Edwarda Zawadzkiego i zapytał za ile przyjedzie pociąg z Warszawy, po otrzymaniu odpowiedzi opuścił budkę. W tym samy czasie pozostali bandyci zatrzymali milicjanta bez uzbrojenia jadącego na rowerze Antosiaka Zygmunta. Milicjanta sterroryzowano, przeprowadzono na drugą stronę za drzewa i zabito go. Po upływie kliku nastu minut nadjechał pociąg z Warszawy do Nasielska. Bandyci okrążyli go i przeprowadzili rewizję pasażerów. Rozbroili strażnika S.O.Ku Tobolskiego Józefa. Ponadto wyprowadzono kilku żołnierzy WP i zatrzymano. W tym czasie przyszedł dowódca bandy, około lat 30-tu, wzrostu średniego, posiadający przystrzyżoną brodę, czarną…Przy oknie wygłosił przemówienie „ niedługo komuna upadnie, nie będzie potrzeba należeć do partii, zwłaszcza PPR, niedługo będzie dobrze bo was wyzwolimy rodacy”… Po około 20 minutach pociąg osobowy ruszył, wtedy nadjechał drugi pociąg w kierunku z Nasielska do Warszawy. W tym samym czasie nadjechało dwóch milicjantów Antosik Henryk i Dąbrowski Wacław. Obydwaj uzbrojeni w automaty P.P.Sz + 32 sztuki amunicji… Stojący w pobliżu budki przejazdowej bandyta, widząc milicjantów krzykną do swoich „uwaga milicja”. Stojący na peronie bandyta strzelił do Dąbrowskiego Wacława i zranił go w pośladek. Milicjant uciekając zaczął krzyczeć aby nie strzelano. Za uciekającym, bandyta oddał kilka strzałów zabijając go na miejscu. Natomiast Antosiaka Henryka rozbroili i zastrzelili na peronie… Banda oddaliła się bez strat.

 Tak akcja przebiegała według UB, wiele szczegółowych opisów, jednak mijających się z prawdą. W pominiętych fragmentach są np. opisy trupich czaszek na czarnych beretach. Natomiast świadek zdarzenia jest przekonany, że nic takiego miejsca nie miało, a czapki żołnierzy NZW zdobiły orły w koronie.

Swoją przygodę z podziemiem „Rój” rozpoczął  w czasie okupacji niemieckiej, kiedy to działał w  Narodowych Siłach Zbrojnych. Na polecenie starszego brata, Romana ps. „Pogoda” przewoził materiały konspiracyjne. Na wiosnę 1945 roku dwudziestoletni Mieczysław został wcielony do 1. zapasowego pp „ludowego” wojska w Warszawie. Na wiadomość o śmierci „Pogody” zdezerterował i wstąpił do oddziału NSZ-NZW ppor. Mariana Kraśniewskiego „Burzy”. Śmierć starszego brata w młodym Mieczysławie wywołała wewnętrzną zmianę. Postanowił pomścić brata za wszelką cenę. Wtedy właśnie przyjął pseudonim „Rój”. Początkowo był łącznikiem między Komendą Okręgu a Komendą Powiatu, jednak ze względu na liczne aresztowania przez UB w Ciechanowie, Marian Koźniewski „Walter” polecił „Rojowi” stworzyć patrol Pogotowia Akcji Specjalnej na teren powiatu Ciechanów, którego został dowódcą. Odział „Roja” brał udział w wielu akcjach wymierzonych w komunistyczne służby.  Mimo amnestii ogłoszonej w lutym 1947 roku „Rój” pozostał w lesie. Nowym komendantem XVI Okręgu został wybrany Józef Kozłowski „Las”, a  Dziemieszkiewicz objął funkcję komendanta Powiatu „Ciężki”-„Wisła” (pow. Ciechanów, część pow. Płońsk i Mława). Przez kolejne lata patrol „Roja” zlikwidował wielu członków PPR i UB, między innymi Władysława Nasierowskiego czy Jerzego Osowieckiego. Komendant Dziemieszkiewicz często przeprowadzał akcje propagandowe, kiedy to wygłaszał przemówienia, a jego żołnierze rozdawali ulotki. Z biegiem lat ze względu na akcje UB i wielu zdrajców, liczba żołnierzy dowodzonych przez „Roja” malała, jednak jego działalność przypominała komunistom, że walka jeszcze się nie skończyła. Z tego względu był jednym  z najbardziej znienawidzonych „Wyklętych” na terenie Mazowsza. Oddział, którym dowodził, należał do najbardziej czynnych w walkach z komunistami. Przeprowadził liczne akcje przeciwko posterunkom MO, funkcjonariuszom UB, odważnie podejmował nierówną walkę z grupami operacyjnymi KBW i UB.  Komunistyczna propaganda głosiła, że Mieczysław Dziemieszkiewicz to zwykły bandyta, natomiast jeden z jego żołnierzy, Władysław Grudzińśki ps. „Pilot” napisał w wierszu poświęconym „Rojowi”, że każdy kto poznał go osobiście nie był w stanie oprzeć się jego urokowi. Do rozpracowywania oddziału „Roja”, korzystano z usług ponad 300 agentów i konfidentów. Zginął w nocy z 13 na 14 kwietnia 1951 roku w Szyszkach zdradzony przez kobietę, którą kochał. 13 października 2007, za wybitne zasługi dla niepodległości Polski, prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Mieczysława Dziemieszkiewicza Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Został również odznaczony Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego.

Źródło:

– Akta Instytutu Pamięci Narodowej udostępnione autorowi (Kryptonim „Zbiry”)-

-Krajewski Kazimierz, Żebrowski Leszek, Łabuszewski Tomasz, Pawłowicz Jacek: Kryptonim „Orzeł”. Warszawski Okręg Narodowego Zjednoczenia Wojskowego w dokumentach 1947–1954. Warszawa 2004

– Słowa Pana Władysława Majewskiego pochodzą ze spotkania ze świadkiem, prowadzonym przez dr Piotra Oleńczaka w kwietniu 2016 roku w GOK Pomiechówek.

Autor: Kamil Janczarek

FOTO: Kamil Janczarek; Facebook/Daniel Nowodworski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *