Straż miejska ignoruje zgłoszenie na polecenie radnego?

W dniu 06.11.2018 o godzinie 12:45 została zgłoszona interwencja nowodworskiej Straży Miejskiej. Jak poinformował nas czytelnik, który chce zostać anonimowy ta zignorowała zgłoszenie.  Lenistwo? Czy może polecenie radnego?

Interwencja została zgłoszona na telefon interwencyjny 986. Telefon odebrał dyżurny Tomasz Kulesza, który jest na etacie kierownika. Został poinformowany i poproszony o interwencję, gdyż dwóch ludzi rozbierało dach pustostanu. Zerwali blachę i położyli obok budynku, a deski zrzucali przy ulicy Sienkiewicza. Jak poinformował nasz czytelnik, dyżurny Kulesza już na samym początku rozmowy chciał go spławić.  Stwierdził, że to teren prywatny. Należy jednak podkreślić, że teren nie jest ogrodzony – co za tym idzie jest ogólnodostępny. Ostatecznie dyżurny stwierdził, że jednak wyśle patrol.

Zgłaszający czekał na miejscu do 14:10. Jak powiedział w rozmowie z kurierem „żadnego patrolu na miejscu nie było. Zadzwoniłem wiec drugi raz na 986, wracając już do domu. Odebrał już inny dyżurny i powiedział mi, że przekazuje słuchawkę do człowieka, który zna sprawę i był na miejscu…”

Co ciekawe zamiast strażnika, który miał być na miejscu w słuchawce usłyszał głos pana Kuleszy. Ten poinformował, że właściciel posesji wyraził zgodę na rozbiórkę. Niestety nie jest to prawda. Właścicieli posesji było kilku i prawdopodobnie miasto do dziś nie ustaliło prawa własności.

Jak ustaliła nasza redakcja pan Kulesza zignorował zgłoszenie. Ponadto ustaliliśmy, że ludzie, którzy rozbierali dach nie mieli do tego żadnych uprawień, a pozwolenie dostali od radnego Ryszarda Brzezińskiego, i on ich pilnował na miejscu. Zgłaszający interwencję potwierdza, że pan radny faktycznie znajdował się przy rozbieranym pustostanie.

Postanowiliśmy zadać pytanie w urzędzie miejskim, jak również Straży Miejskiej jak się do zaistniałej sytuacji odniosą. Jak tylko dostaniemy odpowiedzi również ją opublikujemy.

Nie dopuszczalnym jest, żeby kierownik Straży Miejskiej świadomie oszukiwał petenta i nie dopełniał swoich obowiązków służbowych. Wynika to z kodeksu karnego. Kolejne pytania, które zadaliśmy to kim jest pan Brzeziński, że wydaje takie decyzje? Właścicielem budynku? A może jest z nadzoru budowlanego? Obecnie budynek stwarza zagrożenie. W każdej chwili może się zawalić. Zagrożenie jest na tyle poważane, że niezabezpieczone pozostałości po kominie mogą przygnieść dzieci, które tam licznie przychodzą. Czy nowodworska Straż Miejska ma służyć społeczeństwu? Czy może jej zadaniem jest ostrzeganie radnych i bycie z nimi w stałym kontakcie? Czekamy na odpowiedź.

Tymczasem nasz czytelnik, który poinformował nas o zaistniałej sytuacji, rozważa zgłoszenie sprawy do prokuratury.

[KW]

 

 

3 komentarze do “Straż miejska ignoruje zgłoszenie na polecenie radnego?”

  1. Dojdzie do nieszczescia tak jak kilka lat temu w Zakroczymiu to beda szukac winnego. Gdzie winnym bedzie poszkodowany bo po co tam wchodzi.

  2. Piszecie : ,,…Obecnie budynek stwarza zagrożenie. W każdej chwili może się zawalić. Zagrożenie jest na tyle poważane, że niezabezpieczone pozostałości po kominie mogą przygnieść dzieci, które tam licznie przychodzą…,,
    To dla czego komuś przeszkadza, że budynek jest rozbierany? Jak się dowiadujemy z artykułu to zgłaszającemu zależy na tym aby budynek w dalszym czasie straszył mieszkańców i był schroniskiem dla bezdomnych.
    Sami sobie zaprzeczacie.

  3. Nie rozumie. Ktoś za darmo rozbiera totalną ruderę zagrażającą życiu innych, a jakiś pajac, polak patriota, zgłasza to do straży miejskiej. I robi dym. Nie jestem wstanie tego zrozumieć. Lucka głupota nie zna granić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *